Nawigacja motocyklowa – rozwiązanie, z którego sam korzystam

Przez lata, tak jak wielu motocyklistów, stałem przed klasycznym wyborem: dedykowana nawigacja motocyklowa albo telefon na kierownicy. Każde z tych rozwiązań ma swoje zalety, ale też konkretne wady, które w praktyce szybko wychodzą na jaw.

Od pewnego czasu korzystam jednak z trzeciej opcji, o której wciąż mówi się stosunkowo mało, a która moim zdaniem zasługuje na osobne miejsce w tym porównaniu.


Ekran motocyklowy połączony z telefonem

Chodzi o urządzenie, które samo w sobie nie jest nawigacją. Nie ma własnych map ani programu do prowadzenia trasy i nawet nie posiada własnej baterii. Zamiast tego łączy się z telefonem i wyświetla na swoim ekranie Android Auto / CarPlay lub obraz z telefonu.

W praktyce oznacza to, że:

  • cała nawigacja „dzieje się” w telefonie,
  • a urządzenie na motocyklu jest tylko czytelnym, wygodnym wyświetlaczem, odpornym na warunki atmosferycznym.

Korzystam z dokładnie takiego rozwiązania i muszę przyznać, że sprawdza się ono u mnie bardzo dobrze – zarówno w krótszych trasach, jak i podczas dłuższych wyjazdów.


Dlaczego mi to odpowiada?

Po pierwsze – nie muszę trzymać telefonu w uchwycie. Telefon jest schowany, bezpieczny przed deszczem, wibracjami i przegrzewaniem, a ja patrzę na ekran, który został zaprojektowany typowo do jazdy motocyklem.

Po drugie – korzystam z aplikacji, które znam. Google Maps, OSMAnd czy inne programy mam zawsze aktualne i nie jestem zamknięty w jednym, producentowym ekosystemie, jak bywa w przypadku klasycznych GPS-ów.

Po trzecie – czytelność i ergonomia. Ekran jest większy niż w telefonie, lepiej widoczny w słońcu i łatwiejszy w obsłudze w rękawicach. W trakcie jazdy to robi dużą różnicę.


Czy to rozwiązanie jest idealne?

Nie. I nie ma sensu udawać, że jest inaczej.

Takie urządzenie ma swoje wady i ograniczenia, głównie wynikające z tego, że wszystko zależy od telefonu i połączenia z nim. Są sytuacje, w których trzeba się z tym liczyć i mieć świadomość kompromisów.

Ponieważ jednak jest to temat, który wymaga uczciwego i szerszego omówienia, wady opiszę w osobnym dziale recenzji, opierając się wyłącznie na własnych doświadczeniach z użytkowania.


Podsumowanie z perspektywy użytkownika

Dla mnie motocyklowy ekran połączony z telefonem okazał się najrozsądniejszym kompromisem pomiędzy drogą, dedykowaną nawigacją a telefonem zamocowanym na kierownicy.

Nie jest to rozwiązanie dla każdego, ale jeśli:

  • korzystasz z nawigacji w telefonie,
  • chcesz poprawić wygodę i bezpieczeństwo,
  • nie chcesz wydawać dużych pieniędzy na zamknięte systemy GPS,

to warto wziąć je pod uwagę.

U mnie się sprawdziło – a szczegóły, w tym minusy, opiszę dokładniej w kolejnej części.

LwG

Możliwość komentowania została wyłączona.