Lasy dla drewna, nie dla motocyklistów.

Jestem motocyklistą. Kocham Mazury, lasy, jeziora, teren, kurz spod kół i zapach igliwia. I im dłużej patrzę na relacje motocyklistów z Lasami Państwowymi, tym bardziej mam poczucie, że to nie jest dialog, tylko monolog.

TET, RATS, petycje, ankiety – wszystko wygląda ładnie w social mediach. Problem w tym, że po drugiej stronie nie widać ani chęci, ani odwagi do rozmowy. I coraz częściej zadaję sobie pytanie: czy w Lasach Państwowych w ogóle istnieje jakiś dział, który chce rozmawiać z motocyklistami?

Nie oszukujmy się: Lasy Państwowe żyją z drewna. To jest ich realny priorytet. Wycinanie, sprzedaż, transport – tu wszystko działa sprawnie. Gdy jednak pojawia się temat udostępnienia dróg, zaczyna się lista wymówek: ochrona przyrody, koszty, bezpieczeństwo, brak możliwości … Motocyklista z góry trafia do worka „problem”.

Zamiast rozmowy mamy systemową nagonkę na wszystkich zmotoryzowanych. Zakazy wjazdu wyrastają jak grzyby po deszczu – często w miejscach mało widocznych. A za nimi czeka już fotokomórka i gotowy mandat. Pieniądze są ściągane szybko i bez dyskusji.

Jednocześnie w lesie trwają polowania, nagonki, jeździ ciężki sprzęt, ryczy harwester i wozi się drewno. To nikomu nie przeszkadza. Motocykl natomiast urasta do rangi największego zagrożenia dla przyrody. Trudno nie odnieść wrażenia, że problemem nie jest hałas czy ochrona lasu, tylko to, że ktoś z zewnątrz zagląda tam, gdzie nie powinien.

Oczywiście – trzeba karać tych, którzy dewastują lasy, wywożą śmieci, opony i inne odpady. Ale coraz częściej wygląda to tak, jakby zwykły Kowalski najlepiej w ogóle nie wchodził do lasu, nie zadawał pytań i nie patrzył na ręce. Spacer? Proszę bardzo. Rower? Też. Nocowanie w lesie? Świetny temat do komunikatu prasowego i taki mały gest, na otarcie łez. Tylko że w praktyce to raczej alibi, niż realne dzielenie się lasem z obywatelami.

Bo jeśli lasy są państwowe, to powinny być naprawdę wspólne – a nie tylko wtedy, gdy nikomu nie przeszkadzamy. Dlatego nie widzę dziś żadnego światełka w tunelu dla turystyki motocyklowej. Widzę za to szlabany, zakazy i jasny sygnał: nie wchodź, nie jeźdź, nie pytaj.

LwG

Dodaj do zakładek Link.

Możliwość komentowania została wyłączona.